Naczelny "Super Expressu" oskarżony z art. 212 kk
Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny "Super Expressu" (Murator SA), został oskarżony z art. 212 kk o znieważenie śląskiej policji. Poszło o komentarz, w którym Jastrzębowski, krytykując akcję policjantów, użył słów "głupi", "debil" i "banda".
W marcu br. Jastrzębowski w tekście "Nauczcie rzecznika milczeć!" skomentował w "Super Expressie" brutalną interwencję policji w mieszkaniu niewinnych ludzi. Z informacji gazety wynikało, że szukający złodzieja policjanci z brygady antyterrorystycznej wtargnęli do mieszkania i pobili niewinną kobietę oraz jej męża. Rzecznik katowickiej policji Andrzej Gąska tłumaczył, że ze strony małżeństwa nie było współpracy. "Do mieszkania niewinnych ludzi wpada banda uzbrojonych debili osiłków, tłucze głową kobiety o podłogę i rzecznik tej bandy ma pretensje, że kobieta nie współpracowała? Niby co miała zrobić? Sama powinna tłuc swoją głową o podłogę? Sama powinna wybić sobie zęby? Dopasował się nam rzecznik do antyterrorystów..." - napisał Jastrzębowski.
Komendant wojewódzki policji w Katowicach Dariusz Działo wniósł przeciwko naczelnemu "SE" oskarżenie do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Południe z art. 212 kk. Według aktu oskarżenia Jastrzębowski "w niedopuszczalny sposób przekracza przyznaną prasie przez Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej wolność wypowiedzi prasowej" i narusza Kartę Etyczną Mediów, a mianowicie "zasady szacunku i tolerancji dla drugiego człowieka". Według oskarżyciela naczelny "SE" pomówił nie tylko śląskich antyterrorystów, ale i innych śląskich policjantów, co prowadzi do utraty zaufania do policji.
- Moim zdaniem, po skatowaniu niewinnych ludzi przez katowickich policjantów ich szef, komendant Działo, powinien zostać co najwyżej kierownikiem niewielkiego parkingu. Tymczasem za pieniądze podatników będzie teraz włóczył się po sądach i udowadniał, że co? Że to ja jestem przestępcą? - komentuje Jastrzębowski.
- Artykuł 212 kodeksu karnego nie powinien być traktowany jako sposób na wychowywanie tabloidów i zwiększenie ich rzetelności. Komenda miała możliwość skorzystania z artykułu 226 kodeksu karnego (dot. znieważenia funkcjonariusza - przyp. red.) lub z kodeksu cywilnego - uważa Dominika Bychawska-Siniarska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Dziennikarz zabrał głos w interesie publicznym, informując o nadużyciach ze strony funkcjonariuszy. Ze względu na debatę towarzyszącą wydarzeniu mógł użyć ostrego, prowokacyjnego języka. To wynika również z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który dopuścił w swoim orzecznictwie użycia słowa "idiota" wobec polityka, czy też "kretynek" w stosunku do sędziego - dodaje Bychawska-Siniarska.
MW










