Wicenaczelny "Pulsu Biznesu" testował profesjonalizm "Parkietu"
17.08.2011, 07:58
Zastępca naczelnego "Pulsu Biznesu" (Bonnier Business Polska) chciał zażartować z braku profesjonalizmu dziennikarza "Parkietu" (Presspublica). Podrzucił mu wymyślony news, podając się w rozmowie telefonicznej za świeżo odwołanego prezesa firmy ubezpieczeniowej. W efekcie dziennikarz stracił pracę, redakcje muszą przepraszać, a redaktor "PB" został upomniany.
W niedzielę (14 sierpnia br.) serwisy Parkiet.com i Rp.pl przepraszały za podanie informacji o odwołaniu prezesa Sopockiego Towarzystwa Ubezpieczeń Ergo Hestia Piotra Śliwickiego. Ukazała się ona w serwisach internetowych "Parkietu" i "Rzeczpospolitej" ponad miesiąc temu - rano 10 lipca. Serwisy, przepraszając Śliwickiego, jednocześnie tłumaczyły się, że: "Tekst o odwołaniu prezesa Ergo Hestii powstał na podstawie informacji od osoby, która podszyła się pod Piotra Marię Śliwickiego. (…) Redakcja dysponuje nagraniem wypowiedzi, SMS-ami oraz numerem osoby, która udawała prezesa Ergo Hestii. Ustaliliśmy, że jest to zastępca redaktora naczelnego »Pulsu Biznesu«". Do podszywania się pod prezesa przyznaje się Grzegorz Nawacki - zastępca naczelnego konkurencyjnego "Pulsu Biznesu". W specjalnym oświadczeniu utrzymuje on, że chciał w ten sposób zakpić z dziennikarza "Parkietu" Piotra Rosika, któremu zarzuca brak profesjonalizmu, polegający na publikowaniu nieścisłych bądź niepotwierdzonych informacji. Nawacki 9 lipca po imprezie jubileuszowej Hestii w Sopocie zadzwonił do Rosika i nagrał na jego skrzynce wiadomość: "Kilka miesięcy temu, pisząc o moim odwołaniu, miałeś rację. Zostałem odwołany, pozdrawiam, Piotr Śliwicki". Rosik następnego dnia próbował sprawdzić tę informację, wysyłając zwrotnego SMS-a na numer nadawcy wiadomości. Otrzymał odpowiedź "Żadnych komentarzy". Wtedy opublikował wiadomość. Rosik został zwolniony z pracy, bo w redakcji "Parkietu" uznano, że nie zweryfikował należycie opublikowanej informacji. Nawacki utrzymuje, że jeszcze w dniu żartu w Sopocie poinformował zainteresowanych o swoim telefonie, a po powrocie wyjaśniał sprawę z redaktorem naczelnym "Parkietu" Krzysztofem Jedlakiem. - To spotkanie miało miejsce z mojej inicjatywy. Zwróciłem się o rozmowę i poprosiłem o wyjaśnienia, gdy tylko ustaliliśmy, kto jest autorem nagrania i do kogo należy numer – mówi Krzysztof Jedlak. Zaprzecza, by to sam Nawacki zaraz po zdarzeniu informował jego redakcję o tym, że był informatorem Rosika. – To był tylko głupi żart, który wymknął się spod kontroli. Próba robienia z tego walki mediów byłaby kompletną bzdurą – tłumaczy Nawacki. Wczoraj na łamach Pb.pl przeprosił prezesa Śliwickiego, jego firmę, jak i redakcje "Rzeczpospolitej" i "Parkietu". Redaktor naczelny "Pulsu Biznesu" Tomasz Siemieniec pytany o konsekwencje wyciągnięte wobec swojego zastępcy odpowiada: - Grzegorz Nawacki zdaje sobie sprawę z błędu, który popełnił. Został upomniany. Wyciągnął lekcję i przeprosił.(BIT, 17.08.2011)
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter










