Trybunał w Strasburgu: dziennikarz może opublikować nieautoryzowany wywiad
06.07.2011, 07:46
Dziennikarza nie można ukarać za publikację nieautoryzowanego wywiadu – orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. To koniec wieloletniej walki o swobodę wypowiedzi Jerzego Wizerkaniuka, redaktora naczelnego „Gazety Kościańskiej".
Z wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu wynika, że Polska naruszyła swobodę wypowiedzi redaktora, czyli art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. - Jestem zadowolony z tego orzeczenia, ale nie zaskoczony, bo od początku wiedziałem, że takie kuriozum jak autoryzacja musi być przez Trybunał zakwestionowane. Mam nadzieję, że to orzeczenie przyda się teraz w debacie nad polskim prawem prasowym - mówi "Presserwisowi" redaktor naczelny "Gazety Kościańskiej" Jerzy Wizerkaniuk, który wygrał wczoraj sprawę w Strasburgu. Dotyczy ona wywiadu z lutego 2003 roku, którego ówczesny poseł Tadeusz Myler udzielił dziennikarkom "Gazety Kościańskiej". Polityk, gdy otrzymał tekst do autoryzacji, odpowiedział redakcji, że „nie oddaje on charakteru jego wypowiedzi", w związku z czym rezygnuje z autoryzacji. Po tej deklaracji redakcja wydrukowała obszerne fragmenty wywiadu, wiernie spisane z nagrania. - Uznałem wtedy, że wydrukowanie stenogramu będzie najbezpieczniejszą formą publikacji - mówi Wizerkaniuk. Sądy, które zajmowały się sprawą, uznały w dwóch instancjach popełnienie przestępstwa przez Jerzego Wizerkaniuka, stwierdzając m.in., że redakcja powinna zapytać polityka, co miał na myśli, twierdząc, iż "rezygnuje z autoryzacji". W 2008 roku orzeczenie w tej sprawie wydał także Trybunał Konstytucyjny, uznając wówczas, że przepisy dotyczące autoryzacji są zgodne z ustawą zasadniczą, gdyż autoryzacja gwarantuje "precyzję i prawdziwość debaty publicznej". - Trybunał w Strasburgu poddał gruntownej i frontalnej krytyce art. 14 i 49 prawa prasowego, czyli polskie przepisy z 1984 roku dotyczące autoryzacji - mówi dr Michał Zaremba, prawnik, który wspierał Jerzego Wizerkaniuka w procesie. Art. 14 mówi o tym, że dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, z kolei art. 49 określa, że za niedopełnienie autoryzacji grozi kara grzywny lub kara ograniczenia wolności. - Patrząc na to orzeczenie, myślę, że ustawodawcy będzie teraz bardzo trudno skonstruować jakikolwiek przepis dotyczący autoryzacji, który byłby z nim zgodny. Trybunał w Strasburgu w wyroku podkreślił, że instytucja autoryzacji jako środek działający uprzednio, przed publikacją, ma charakter cenzury. Stwierdził też, że ta konstrukcja prawna nie służy ochronie reputacji rozmówcy - dodaje dr Zaremba. Wyrok dotyczy tylko tej konkretnej sprawy, dlatego ostatecznie nie ma pewności, czy sądy będą się do niego odwoływać przy rozpatrywaniu takich spraw, jak np. publikacja wypowiedzi nieautoryzowanej, lecz zredagowanej, czy też wypowiedzi nieautoryzowanej, ponieważ uwagi rozmówcy nie dotarły do dziennikarza w określonym przez niego terminie. - Myślę jednak, że teraz żaden prokurator nie odważy się już przygotować aktu oskarżenia na podstawie przepisów art. 14 i 49 prawa prasowego - twierdzi dr Michał Zaremba. Trybunał zasądził dla Wizerkaniuka 256 euro jako pokrycie kary nałożonej przez sąd (1 tys. zł), 4 tys. euro jako zadośćuczynienie za straty niematerialne i 4119 euro tytułem zwrotu kosztów postępowania przed Trybunałem.(KSZ, PAP, 06.07.2011)
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter










