Dział: RADIO

Dodano: Październik 15, 2010

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

KRRiT odwołała prezesa Radia Merkury

Na wniosek Ministra Skarbu Państwa Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji odwołała w piątek Filipa Rdesińskiego ze stanowiska prezesa poznańskiego publicznego Radia Merkury. Minister po raz pierwszy skorzystał z uprawnień, jakie dała mu znowelizowana ustawa o radiofonii i telewizji.

Minister Aleksander Grad zarzucił Rdesińskiemu działanie na szkodę spółki Radio Merkury SA. Uznał, że zatrudniając kilka osób na nieistniejących wcześniej stanowiskach złamał regulamin organizacyjny stacji. Zdaniem ministra, prezes niepotrzebnie wszedł też w spór zbiorowy ze związkami zawodowymi i radą pracowników radia, forsując bez niezbędnej analizy nową strukturę rozgłośni. Kolejne zarzuty to dążenie prezesa do przekształcenia MC Radia (miejskiej anteny Radia Merkury) w rozgłośnię klubu sportowego Lech Poznań i zakazanie zespołowi stacji udzielania informacji dziennikarzowi "Gazety Wyborczej Poznań", który pisał krytyczne teksty o sytuacji w radiu. Grad wytknął też Rdesińskiemu złamanie przepisów ustawy o radiofonii i telewizji dotyczących obiektywizmu przekazywanych informacji. Chodzi o odsunięcie we wrześniu br. od programu długoletniej dziennikarki politycznej stacji Niny Nowakowskiej i oddanie anteny prawicowym publicystom Marcinowi Wolskiemu i Markowi Królowi. Niemal wszystkie osoby, które Rdesiński przyjął do pracy, były związane z "Gazetą Polską" w której jeszcze niedawno on sam był zatrudniony. Filip Rdesiński został prezesem Radia Merkury dzięki poparciu Prawa i Sprawiedliwości w ramach nieformalnej koalicji medialnej PiS i SLD. Zasłynął z bezpardonowej obrony swojego stanowiska. W ubiegłym tygodniu złożył w prokuraturze doniesienia na Ministra Skarbu Państwa (zarzucił mu ingerowanie w ramówkę stacji) i na były zarząd Radia Merkury (przypisuje mu liczne nieprawidłowości i marnotrawienie pieniędzy spółki). We własnym interesie organizował przed poznańską prokuraturą konferencje prasowe. Wytoczył też proces stacji, domagając się od niej wynagrodzenia w wysokości sześciokrotności średniej krajowej, bo jej trzykrotność uznał za niewystarczającą. - Na naszej decyzji zaważyła wszechstronna ocena Radia Merkury w okresie prezesury Filipa Rdesińskiego - mówi Jan Dworak, przewodniczący KRRiT. - Błędnie został przeprowadzony już sam konkurs, w wyniku którego wybrano prezesa bez kwalifikacji: nie miał od żadnego doświadczenia na stanowisku kierowniczym, co było jednym z warunków wymaganych od kandydatów - dodaje Dworak. Były też inne powody. - Działalność Rdesińskiego w Radiu Merkury zaowocowała konfliktem w radzie nadzorczej i w zespole stacji. Spółka jako nadawca publiczny zaczęła tracić autorytet, co groziło pogorszeniem jej sytuacji finansowej - zaznacza Dworak. Decyzja o odwołaniu prezesa publicznej rozgłośni może jednak budzić wątpliwości co do nadmiernej ingerencji państwa w media publiczne. - KRRiT jest zobowiązana do działania w zgodzie z przepisami znowelizowanej ustawy medialnej. Wolałbym, żeby nie musiała podejmować decyzji personalnych dotyczących mediów publicznych. Powinno być to w gestii rad nadzorczych. Sądzę jednak, że to przepisy przejściowe - mówi Dworak. Tomasz Naganowski, członek rady nadzorczej z ramienia Ministerstwa Skarbu Państwa, który złożył w radzie wniosek o odwołanie Rdesińskiego, uważa że odwołanie go jest wygraną Radia Merkury. - Filip Rdesiński nie miał predyspozycji do kierowania publicznym radiem. Podziały, jakie stworzył w zespole, pozostaną na długo - ocenia. Z Filipem Rdesińskim nie udało nam się skontaktować.

(MW, 15.10.2010)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.