Minister skarbu złożył wniosek o odwołanie prezesa Radia Merkury
12.10.2010, 08:21
Minister skarbu państwa Aleksander Grad złożył wczoraj wniosek do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o odwołanie Filipa Rdesińskiego, prezesa poznańskiego Radia Merkury. Minister po raz pierwszy skorzystał z prawa, jakie daje mu znowelizowana ustawa medialna.
Ministerstwo zarzuca Rdesińskiemu działanie na szkodę spółki. Zdaniem resortu niezgodnie z regulaminem organizacyjnym stacji zatrudnił on kilka osób na nieistniejących wcześniej stanowiskach. Głównie chodzi o zatrudnienie pracowników związanych z "Gazetą Polską", której Rdesiński był dziennikarzem i w jej stopce figuruje do dziś. Resort uważa, że niepotrzebnie wszedł on w spór zbiorowy ze związkami zawodowymi radia i radą pracowników, starając się wprowadzić bez niezbędnych analiz nową strukturę organizacyjną radia. Kolejne zarzuty ministra to dążenie prezesa do przekształcenia MC Radia (miejskiej anteny Radia Merkury) w rozgłośnię klubu sportowego Lech Poznań i wydanie dziennikarzom stacji zakazu udzielania informacji dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" w Poznaniu, który pisał krytyczne teksty o sytuacji w radiu. We wrześniu prezes Radia Merkury odsunął od programu wieloletnią dziennikarkę polityczną stacji Ninę Nowakowską, znalazł za to miejsce na antenie dla felietonów Marka Króla i Marcina Wolskiego. - Prezes Rdesiński naruszył przepisy ustawy o radiofonii i telewizji dotyczące obiektywizmu przekazywanych informacji, a także sprzeniewierzył się etyce dziennikarskiej - mówi Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa. Rdesiński zaprzecza, by działał na szkodę stacji. - Próba odwołania mnie ze stanowiska to skutek zapowiedzi moich rozliczeń z nieprawidłowościami byłego zarządu stacji. Jutro złożę w tej sprawie wniosek do prokuratury - twierdzi. Zapowiada też, że jeśli KRRiT poprze wniosek ministra Grada, odwoła się od jej decyzji. Prezes jest przekonany, że jego odwołanie będzie mieć zgubne skutki dla radia. W liście do przewodniczącego KRRiT Jana Dworaka, jaki zamieścił wczoraj na stronach Radia Merkury, argumentuje, że spółka nie posiada prokurenta, a członek zarządu Radia Merkury Ryszard Ćwirlej nie może samodzielnie podejmować decyzji w imieniu spółki. Odwołania Rdesińskiego domaga się w liście otwartym część zespołu Radia Merkury. W tej sprawie załoga stacji jest jednak podzielona. Pod listem podpisały się 142 osoby, w tym 40 z 88 etatowców. "Nasza Firma, która jest dla nas jedną z najwyższych wartości, stała się politycznym łupem. Kierowanie Radiem Merkury, instytucją ukonstytuowaną, by służyć mieszkańcom regionu, powierzono człowiekowi, który - naszym zdaniem - nie posiada odpowiednich kompetencji i kwalifikacji, oraz który – według nas - manifestacyjnie służy jednej opcji politycznej" - napisano w liście przesłanym m.in. do KRRiT. Rdesiński został prezesem Radia Merkury z poparcia PiS w ramach obowiązującej w ostatnich latach nieformalnej koalicji medialnej PiS i SLD. Wniosek o jego odwołanie jest precedensem. Minister skarbu państwa po raz pierwszy skorzystał z uprawnienia, jakie dała mu znowelizowana ustawa o radiofonii i telewizji. Przed nowelizacją członków zarządów mediów publicznych powoływały i odwoływały ich rady nadzorcze. Teraz na wniosek rad nadzorczych powołuje ich KRRiT. Na wniosek ministra skarbu lub rad nadzorczych może ich też odwołać. Wniosek o odwołanie Rdesińskiego nie znalazł się w porządku obrad dzisiejszego posiedzenia KRRiT, ale nie jest wykluczone, że będzie dyskutowany.(MW, 12.10.2010)
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter










