Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji liczy na jej rozwiązanie
Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, uważa, że w obecnej patowej sytuacji najrozsądniej będzie Radę rozwiązać.
– Od początku roku Krajowa Rada nie jest w stanie wybrać brakującego członka rady nadzorczej Telewizji Polskiej, bo nie jest możliwe osiągnięcie wymaganej większości podczas głosowania. Stąd tymczasowość i zamieszanie w TVP. W kwietniu będzie jeszcze gorzej, bo kończy się kadencja całej rady nadzorczej TVP, a niedługo potem publicznego radia. W tej sytuacji nie ma sensu utrzymywać Krajowej Rady w obecnym składzie – mówi jej przewodniczący Witold Kołodziejski. Wczoraj powiedział on Polskiej Agencji Prasowej, że rozwiązanie Krajowej Rady to najbardziej prawdopodobny wariant z trzech, które wchodzą obecnie w grę. Pozostałe wyjścia to nowa ustawa medialna albo porozumienie wśród członków KRRiT w sprawie rad nadzorczych mediów publicznych. – Na porozumienie się nie zanosi – powątpiewa Kołodziejski. Aby decyzja KRRiT była ważna, musi być podjęta czterema głosami. Tymczasem w pięcioosobowej Krajowej Radzie trzy głosy mają członkowie związani z Prawem i Sprawiedliwością (oprócz przewodniczącego także Barbara Bubula i Piotr Boroń), a po jednym: Tomasz Borysiuk - rekomendowany przez Samoobronę i Lech Haydukiewicz - rekomendowany przez Ligę Polskich Rodzin. Co przewodniczący KRRiT robi, by doprowadzić do jej rozwiązania? – Przygotowuję sprawozdanie z działalności Krajowej Rady. Złożymy je najprawdopodobniej w połowie marca – odpowiada Witold Kołodziejski. Jeśli Sejm i Senat sprawozdanie odrzucą, kadencja członków KRRiT wygaśnie w ciągu 14 dni pod warunkiem, że zatwierdzi to prezydent RP. W czerwcu ub.r. obie izby odrzuciły wprawdzie dokument, ale prezydent nie zatwierdził końca kadencji Krajowej Rady.(RUT, 03.03.2009)










